piątek, 6 maja 2016

O ,,Sztuce przegrywania" Jespera Juula

Człowiek nie lubi przegrywać. Gry (a w szczególności gry wideo) niosą ze sobą ryzyko porażki. Są ludzie, którzy lubią grać w gry wideo, a zatem świadomie wystawiają się na porażkę, której tak bardzo nie znoszą.
Tak sformułowany paradoks otwiera książkę Jespera Juula Sztuka przegrywania. Esej o bólu, jaki wywołują gry wideo. Krótki (bo ledwie przekraczający sto stron) tekst Juula został przetłumaczony przez Michała Tabaczyńskiego i Pawła Schreibera i wydany kwietniu 2016 roku przez Korporację Ha!art. Tym samym stanowi trzecią przetłumaczoną z języka obcego pozycję w serii Cyfrowa Humanistyka krakowskiego wydawnictwa, nie ustępując Przestrzeni pisma Jaya Boltera i Cybertekstowi Espena Aarsetha ani oryginalnością ujęcia tematu, jaki podejmuje, ani doniosłością roli, jaką odgrywa dla zrozumienia przemian współczesnej kultury.
Esej Juula zaczyna się od prostego spostrzeżenia: mimo naszej niechęci do odnoszenia porażek, nie porzucamy gier wideo, a przeciwnie – często wracamy do nich tym częściej, im większy opór kiedyś nam postawiły. Bo przecież nie da się zaprzeczyć: gry zbyt proste nużą nas i nie przynoszą upragnionej satysfakcji. Jeśli ktoś nie wierzy, dowodów dostarczają zamieszczone w książce wyniki badań (przeprowadzonych przez Juula na własną rękę), z których wynika, że najlepiej daną grę oceniają ci, którzy ponieśli w niej przynajmniej kilkukrotną porażkę. ,,Nie lubimy przegrywać – pisze autor – ale jeszcze bardziej nie lubimy nie przegrywać". Nie lubimy także tych, którzy przychodzą, by zepsuć nam grę (a którzy u Huizingi nazwani są ,,psujami zabawy"), nie traktując jej poważnie lub pokazując, że ewentualna porażka nie ma dla nich żadnego znaczenia.
Czy istnieje sposób, by rozwiązać paradoks porażki, nie wikłając się w sprzeczności? Usilne poszukiwania odpowiedzi prowadzą Juula w różnych kierunkach: filozoficzny namysł nad paradoksem tragedii (bolesnej sztuki), którego szczególną odmianą jest paradoks porażki, niepostrzeżenie ustępuje miejsca rozważaniom prowadzonym z perspektywy psychologii przegranej, a te przekształcają się w refleksję ściśle groznawczą, która dotyczy kwestii projektu gry i jej wewnętrznych reguł.
W ujęciu Aarona Smutsa, na którego ustalenia powołuje się autor Sztuki przegrywania, paradoks bolesnej sztuki znajduje w zachodniej kulturze trzy podstawowe rozwiązania. Argument deflacyjny podważa prawdziwość odczuwanego podczas obcowania z tragiczną sztuką cierpienia – jego zwolennicy twierdzą, że próg teatralnej sceny lub kinowy ekran skutecznie uniemożliwiają odbiorcy emocjonalne zaangażowanie. Argument kompensacyjny, którego najsłynniejszą wersją jest Arystotelesowska teoria katharsis, zakłada, że przykre momenty wynagradzane są odbiorcy  finalnym oczyszczeniem. Zwolennicy koncepcji ahedonizmu twierdzą zaś, że widz nie zawsze szuka w sztuce dosłownej przyjemności.
Juul wszystkie trzy stanowiska uważa za niewystarczające. Po pierwsze, trudno przyznać, że jako gracze, którzy właśnie ponieśli druzgocącą porażkę, nie odczuwamy frustracji ani bólu. Po drugie, trudno przystać na rozwiązanie próbujące znaleźć równowagę między przykrymi i miłymi doznaniami: klęski bohatera antycznej tragedii nie da się porównać z naszą własną klęską poniesioną w grze (klęską, za którą wyłącznie my sami jesteśmy odpowiedzialni). Po trzecie, trudno powiedzieć, że gdy stawką jest nasz własny los jako graczy, rzeczywiście nie odczuwamy ani nie chcemy odczuwać przyjemności wynikającej z odniesionego zwycięstwa. Autor Sztuki przegrywania proponuje w zamian nowe spojrzenie na paradoks bolesnej sztuki, a w konsekwencji na interesujący go paradoks porażki. W tym ujęciu ,,paradoks porażki może być przedstawiony jako zestawienie przeciwstawnych pragnień": ,,natychmiastowe pragnienie uniknięcia porażki" połączone jest z ,,długotrwałym pragnieniem doznania, które zakłada możliwość porażki jako nieuniknionego elementu, będącego warunkiem zaistnienia estetycznych (oraz społecznych i moralnych) wartości niesionych przez grę".
Bowiem według Juula gra zawsze stanowi emocjonalny zakład. ,,Podstawowa umowa związana z graniem – pisze autor Sztuki przegrywania – polega na tym, że obiecujemy się zasmucić, kiedy przegramy, i ucieszyć, kiedy coś nam się uda, nawet jeśli gramy w grę, której nie da się ukończyć". Gra, która stawia przed graczem wyzwania, pozwala podnieść jego umiejętności; wydobywając na światło dzienne jego braki, pozwala je uzupełnić. Człowiek, który chce odnieść sukces, musi wystawić się na ryzyko przegranej: ,,Tylko za sprawą przyjęcia odpowiedzialności za porażkę (czego nie lubimy), możemy wziąć na siebie odpowiedzialność za uniknięcie porażki (co, czasem, lubimy)".
To węzłowe punkty wywodu Juula, które pozwalają mu stawiać kolejne piętra pytań (dotyczących kwestii ściśle ludologicznych lub po prostu – co wyjątkowo interesujące – szczególnych odmian gier, w których sukces gracza i pomyślność bohatera stoją ze sobą w sprzeczności) i jednocześnie unikać jednoznacznych odpowiedzi. W zakończeniu autor przyznaje zresztą wprost, że nigdy nie było jego ambicją rozwiązanie samego paradoksu porażki. Jego esej jest jedynie (albo aż) przestrzenią uważnego namysłu, który nie tyle celowo uchyla się od odpowiedzi, ile jej nie obiecuje, wyrzekając się naiwności i urzekając intelektualną uczciwością. Jespera Juula cechuje bowiem wyjątkowy autokrytycyzm – zawsze gdy stawia tezę przeczącą jego wcześniejszym pracom, wyraźnie przyznaje, że zmienił zdanie, a wcześniej po prostu się mylił*. Juul nie wystrzega się też osobistego udziału w prowadzonym wywodzie (wymowne, że cała książka zaczyna się od krótkiego zdania: ,,Grałem w Patapona"). Nawet jeśli czytelnik nie zgodzi się ze wszystkimi obserwacjami autora, fakt, że o grach wideo Juul mówi w pierwszej osobie, a jego Sztuka przegrywania zapuszcza głębokie korzenie w indywidualnym doświadczeniu namiętnego gracza, sprawia, że jego esej jest zupełnie świeżą i równie nieoczekiwaną propozycją nie tylko w polu groznawstwa, ale w obrębie całej humanistyki.



* Ta praktyka intelektualna wcale nie okazuje się powszechna. (Nie wypada podawać przykładów, szczególnie że dotyczą także środowiska krakowskich intelektualistów). W tym sensie książka Juula może być także praktycznym podręcznikiem dobrych obyczajów dla humanistów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz